74 rocznica wyzwolenia Szamotuł

2019-01-25

27 stycznia 1945 roku, to data już bardzo odległa i jest coraz mniej wśród nas świadków tamtych wydarzeń. Odchodzą i niedługo pozostaną nam tylko pomniki i zapisy historii. Już po raz 74 obchodzimy rocznicę wyzwolenia naszego miasta i odzyskania wolności spod okupacji niemieckiej podczas II wojny światowej.

W 74. rocznicę wyzwolnia naszego miasta publikuję niezwykłą opowieść płk Zenona Klemenczaka o Szamotułach, która ukazała się w Gazecie Moje Miasto wychodząca w Słupsku i Internecie - autorstwa
Andrzeja Obecnego. Zenon Klemenczak, urodził się 7 września 1930 roku w Szamotułach przy ulicy Szerokiej 4, w rodzinie czeladnika masarniczego Ignacego Klemenczaka i jego żony Marianny z domu Pospiesznej.
/Red/


- W tej typowej, a przy tym niezwykłej opowieści przedstawione są koleje losu polskiej rodziny. Losy, którymi można by obdzielić wielu innych, szczególnie tych, którzy przeżyli okres międzywojenny, okupację i po II wojnie światowej udali się w tułaczkę na nowe ziemie, po nadzieję na lepsze życie, po awans społeczny i cywilizacyjny. Dzisiaj piąta część rodzinnej sagi Klemenczaków – dalszy okres okupacji niemieckiej i pierwsze lata wolności po zakończeniu II wojny światowej widziane oczami kilkunastoletniego chłopca - Zenka Klemenczaka.

Tuż przed wkroczeniem Rosjan do Szamotuł, w styczniu 1945 roku, Niemcy w panice opuszczali miasto. Uciekali z nie swoim, bo skradzionym Polakom, dobytkiem. Wieźli to wszystko najczęściej wozami konnymi lub na małych wózkach ciągniętych przez ludzi.

Panował ogólny chaos.
W tamte dni przypomnieliśmy sobie z kolegami: Zdzisławem Swobodom, Marianem Wróblewskim, Józefem Dondenrskim, Tadeuszem Siemieniakiem i innym, że w Baszcie Czarnej Halszki, po wyprowadzeniu się z niej Hitlerjugend, hitlerowcy urządzili magazyn z różnymi atrakcyjnymi artykułami dla Niemców sprowadzonych ze Wschodu.
W samo południe, gdyż nie chodziłem już do pracy, mimo ochraniania  obiektu przez niemieckiego wartownika, dokonaliśmy włamania. Wyrwaliśmy skobel i weszliśmy do środka. Osobiście wyniosłem z magazynu narty, buty narciarskie oraz paczkę sucharów.
Po jakimś czasie powróciłem do Baszty, z myślą o moim przyjacielu Tadeuszu Smolibockim, którego nie było z nami. Wziąłem dla niego również narty biegówki i buty narciarskie. Niebawem bo chyba nazajutrz razem z Tadkiem uczyliśmy się biegać na zdobycznych nartach.
W końcu mieliśmy wtedy zaledwie po piętnaście lat. Byliśmy przecież dziećmi.

***
W tych dniach bezkrólewia i chaosu do Szamotuł weszła grupa niemieckich wojsk frontowych. Nakazała właścicielowi zakładu – Polakowi, Bolesławowi Zawadzkiemu ściągnąć do pracy w zakładzie byłych robotników.
Udało się zebrać tylko nielicznych, głównie miejscowych i tylko młodocianych. Mnie przypadło naprawiać sprzęt samochodowy. Za nadzorcę miałem butnego, niemieckiego żołdaka ze Śląska, który kazał mi naprawić motocykl, popularna Dekawkę 125. Chwalił się, że tym pojazdem był pod Moskwą, we Włoszech, teraz w walkach odwrotowych cofa się do granic Niemiec.
Dekawka miała uszkodzony łańcuch. 
W mojej gorącej głowie powstała myśl, aby za zdradę narodową zemścić się na niegodnym Ślązaku. Łańcuch ponitowałem, ale nie drutem stalowym, a aluminiowym, czyli pomny nauk majstra Stroińskiego – „osłabiłem” napęd motocykla.
Przed oddaniem „naprawianego” pojazdu dokonałem próbnego kółka dokoła placu - na oczach Niemca. Po czym przekazałem mu pojazd z myślą, że zanim dojedzie do Wronek, aluminiowe nity puszczą, a kolaborant wpadnie w ręce Rosjan.

***
Były to dla nas – po ponad pięcioletniej gehennie, szczęśliwy okres. Do domu jako pierwszy powrócił brat Jan, potem Władysław.
Mimo krótkotrwałego pobytu w Szamotułach cofających się wojsk niemieckich, nikt nie przestrzegał godziny policyjnej.
W niedzielę 21 stycznia 1945 roku polski patriota Józef Scholl - miejscowy nauczyciel powołał Tymczasowy Komitet Obywatelski. Odbyło się to w mieszkaniu Jana Cupki.
W zebraniu brali udział: Józef Schall, Jana Cupka, H. Przybylski, H. Lewandowski, Wacław Szemborski i Bartz oraz inni.
Ustalono, że Gestapo i Policja opuści miasto, zatem sprawa najważniejszą jest powołanie Straży Cywilno-Obywatelskiej oraz Urzędu Żywnościowego.
Powołanie Straży Cywilno-Obywatelskiej, która po wyzwoleniu przekształcono w Milicję Obywatelską powierzono Wacławowi Szemborskiemu, późniejszemu komendantowi powiatowemu MO, a UŻ H. Przybylskiemu.
W nocy z 21 na 22 stycznia policja niemiecka opuściła swój posterunek. Nazajutrz w tym pomieszczeniu rozpoczęto nabór ochotników do MO. Prowadzono rozmowy z kandydatami, z których tworzono patrole do ochrony pozostawionego przez Niemców mienia. Tworzono grupy rozpoznawcze informujące o ruchach wojsk niemieckich. Patrole były bez broni, ale na rękawach posiadali biało-czerwone opaski.
Do tej policji wstąpił mój starszy brat Janek ze swoim przyjacielem Kazimierzem Turkiem.

Wysłuchał i spisał Andrzej Obecny
Red

KOMENTARZE(0)

Redakcja serwisu zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy zawierających wulgaryzmy i inne nie stosowne wypowiedzi oraz nie ponosi odpowiedzialności za treści zawarte w komentarzach.Komentarze pojawią się po akceptacji moderatora.
 
 
Oświadczam, że zapoznałem się z regulaminem i akceptuję jego postanowienia.
Strona 1 z 0 > >>
Odwiedziny: 1 176 252  ,